Bez Boga się nie da

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Bóg, Wszechświat, Siła Wyższa lub jakkolwiek Go pojmujesz, jest fundamentalnym, niezaprzeczalnym i ostatnim elementem, którego potrzebujesz, by wznieść się ponad to, co cię jeszcze więzi i wejść w to, czego szukasz i pragniesz, jakkolwiek swój cel definiujesz (szczęście, oświecenie, uwolnienie, spokój, sukces, rozpoznanie, uzdrowienie, zakończenie cierpienia).

I z tego miejsca, w którym jestem nigdy nie byłam niczego tak pewna.

Uprzedzając uprzedzenia, które są jednymi z narzędzi umysłu, by powstrzymać cię tak długo, jak tylko się da, przed zobaczeniem Prawdy, wyjaśniam:

  • Nie jestem związana z żadną religią, nurtem duchowym, filozoficznym, teologicznym ani psychoterapeutycznym. Nie jestem związana z żadną szkołą, z żadną strukturą myślenia, nie wyznaję żadnej wiary, nie stawiam na piedestale żadnej postaci, osoby, autora, książki ani innej rzeczy. Nie kieruję się niczyją myślą.
  • Wszystko, o czym mówię i piszę pochodzi wyłącznie z mojego wnętrza. Tam ma swój początek w okolicznościach inspiracji, które przychodzą pod różnymi postaciami.
  • Do niedawna bałam się słowa BÓG jak ognia, ze względu na konotacje systemów religijnych, w których często jest On błędnie pojmowany i obrazowany. Naturalnie przychodziło do mnie słowo „Wszechświat”, a od momentu, w którym zaczęłam ów Wszechświat traktować jako postać realnie towarzyszącą mi w życiu (mojego niewidzialnego managera) – to upostaciowienie pozwoliło mi się Mu oddać, by mnie prowadził, załatwiał za mnie sprawy, dbał o finanse, rozwiązywał problemy (wszystkie bez wyjątku, włącznie z tymi, gdy problemem dla mnie był czyjś problem). Ilekroć łapałam się na „byciu w kropce”, zamiast szukać rozwiązań, „mówiłam”: zostawiam Ci to, Ty się tym zajmij, a ja już się tym nie przejmuję – i robiłam to całkowicie szczerze, nie kontrolowałam tego, co się dalej z tym czymś dzieje. To „mówiłam” obrazuje raczej postawę wewnętrzną, jakiej się oddawałam w pełnym zaufaniu – On w mgnieniu oka załatwiał wszystko, dokonywał rzeczy niemożliwych z taką łatwością, że zaprzestałam już polegania na „sobie” i oddałam Mu całe swoje życie ze wszystkimi rzeczami, jakie do mnie należą. I tym stało się moje życie – całkowitym oddaniem. A problemy trwają krótko, tyle, bym sobie przypomniała poprzez zorientowanie się, że „mam problem”, że przecież mam go oddać. Nie muszę już pamiętać o zaufaniu, tylko o tym, że On jest zawsze i czeka tylko na to, by oddać to, czego chcę się pozbyć (poznaję to po minimalnym nawet odczuwanym ciężarze, który umysł tak chętnie chce nosić na MOICH barkach i przekonywać, że to należy to do mnie). NIE NALEŻY! I po tym poznajesz, co masz Jemu oddać. Bo On od tego jest. Właśnie od tego. Bo jest Miłością, a nie wymierzającym sprawiedliwość, karzącym, grymaśnym gościem na obraz i podobieństwo człowieka (bo tylko taki obraz boga człowiek jest zdolny sobie wyobrazić, ponieważ człowiek nie poznał prawdziwej Miłości).
  • Pisząc o Bogu nie mam na myśli starca z brodą ani wizerunku, któremu należy oddawać cześć i przed którym należy się korzyć, a Siłę Wyższą, Która jest Miłością Wszechpojemną, co oznacza (to bardzo ważne!), że nie odrzuca niczego, co odrzuciłby ludzki osąd (błędne postrzeganie, do którego przywiązane są religie, a także kodeksy moralne). To ten osąd stoi jako przeszkoda między człowiekiem a Bogiem.
  • Pisząc o Bogu nie zaprzeczam, że Bóg jest W tobie – istotnie JEST i prowadzi pod postacią intuicji, prawdziwych reakcji, odruchów, twojej autentyczności. Ale dla ciebie-człowieka Bóg jest w równym stopniu na zewnątrz. Pod postacią Siły Wyższej, Która organizuje zdarzenia, los, przypadki i wszystko, co cię-człowieka spotyka. Wykluczając Boga z któregoś z tych miejsc (wewnątrz i na zewnątrz), wpadasz w pułapkę ego: albo wydaje ci się, że Boga nie potrzebujesz (bo jest W tobie), albo, że potrzebujesz zewnętrznego przewodnika, bo sam jesteś nie godzien i nie dorastasz Bogu do pięt. Oba te podejścia nie pozwalają doświadczyć pełni Prawdy i więżą w dualizmie, który jest niewidzeniem Prawdy, nawet, jeśli masz przekonanie, że widzisz prawdziwie.

Najważniejsze, co chcę ci teraz przekazać, to że w swych dążeniach do szczęścia, czy oświecenia, czy po prostu odkrycia sensu istnienia – TY SAM, BEZ BOGA NIGDY NIE DASZ RADY. To niemożliwe. Jeśli wciąż myślisz i wierzysz, że ci się uda, że TOBIE, człowiekowi się to uda – myśli to umysł-ego.

Być może jesteś wciąż o krok od Pełni.
Być może masz już za sobą wiele doświadczeń, olśnień, rozpoznań.
Być może stałeś się wielkim człowiekiem (w swoich oczach lub w oczach innych ludzi), któremu dostępne są niezwykłe moce, wglądy, zdolności nie z tego świata. Któremu sprzyja obfitość, który już wie jak czerpać ze Źródła, który odważył się zaufać, który stał się świadkiem cudów. Który posiadł coś, czego inni ludzie wciąż szukają.

Niech to cię nie zwiedzie!
A jeśli cię zwiodło, miej pokorę, by chcieć zobaczyć, że to złudzenie, nie Cel.

Doskonałość – po tym POZNASZ, czy widzisz prawdziwie. Czy Cel stał się.
Szczerość ze sobą – czy widzę doskonałość?
Szczera odpowiedź zawsze brzmi: NIE.
W nieszczerości przemawia głos ego, który argumentuje: dobrze jest jak jest. Nie ma ludzi doskonałych. Staram się. Pracuję nad doskonałością LUB zadowalam się niedoskonałością.

Bowiem kiedy widzisz prawdziwie nie ma pytania o szczerość, o doskonałość. Nie ma pytania i nie ma odpowiedzi. To Cię nie dotyczy. To stan, nie sposób myślenia. Stan oczywisty, który nie wywodzi się z rozpoznania, a z zaistnienia.

Ale to wszystko nieważne.

Nie rozmyślaj nad tym i zostaw teraz wszelkie ambicje.

Clue dotyczy tego jednego otwarcia: BEZ BOGA SIĘ NIE DA. Bez Siły Wyższej, Której oddajesz siebie w całości, którą prosisz, by się tobą zajęła i w tym samym momencie oddajesz się chętnie. Prawdziwie porzucasz przekonanie o tym, że TY sam dasz radę, że TY sam coś zrobisz, że TY sam dojdziesz do celu, do oświecenia, do rozpoznania.

TY sam jesteś w stanie zrobić wszystko w TYM ŚWIECIE. Jesteś w stanie zdobyć ten świat. Sam. Samotny. Naprawdę niespełniony. Nie jesteś spełniony, gdy nie doświadczasz PEŁNI szczęścia bez zastrzeżeń. Nie jesteś spełniony, gdy zostało tylko jedno małe coś, co stanowi problem. Co ukrywasz. Co cię trapi. Możesz sobie wmawiać pełnię, ale wmówiona pełnia nie jest prawdziwą Pełnią.

Bez Boga się nie da.
Tylko On jest zdolny przenieść cię Tu, gdzie Wszystko jest poznane.
POZNANE. Pełne. Skończone. Rozpoznane jako doskonałe, nie zaś „doskonałe” na skutek wiary czy przekonania o tym, że tak jest.

Dojrzyj Prawdę o postrzeganiu, które nigdy nie zobaczy wszechobecnej doskonałości.
I oddaj je Bogu. Sile Wyższej. Po prostu oddaj.
Gdy tylko to zrobisz, pojawi się Ten, Który przyjmie.
I w zamian da Ci Siebie.

Z miłością
Dominika

Czytelnia

Wydarzenia

Komentarze

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o